Pogróżki

Grzegorz Maria Piekarski

20-07-2021

No i wróciłem na piekarskie śmieci. Walizki po urlopie rozpakowane. Muszę przyznać, że bez wątpienia moje spojrzenie na rozwijającą się i piękniejącą Polskę, po tym, co zobaczyłem, jest pełne optymizmu i wiary w Polaków. Rzeczywiście będąc poza Śląskiem, widziałem na własne oczy, że kiedy się chce coś zrobić dla lokalnej społeczności i ma odpowiednie przygotowanie, nie biadoli się, tylko się działa, to się DA. Niewątpliwie, uwierzcie mi, można wiele zrobić, nawet nie posiadając zbyt wiele własnych pieniędzy.

Proszę sobie wyobrazić, że są miejsca w Polsce, gdzie skutecznie pozyskano pieniądze z instytucji europejskich, na różne cele – w tym na termomodernizację budynków – rozliczono inwestycje, uzyskano dotacje i umorzenia pożyczek. To naprawdę nic trudnego. Skoro bowiem 99,99% beneficjentów udało się to zrobić, to do jasnej cholery, dlaczego w Piekarach Śląskich tak samo nie można! Czyżby im posybilizm ogarnął piekarskie władze?

Błędy

No i natychmiast dostałem odpowiedź. Wystarczyło wejść na blog mojego ulubionego zastępcy prezydenta Krzysztofa Turzańskiego. Mój ulubieniec bowiem w artykule „Prokuratora stawia zarzuty” postawił tezę, że Pani Dyrektor ZGM-u Wioletcie Bielawskiej zostały postawione zarzuty karne, za jak to określił „błędy popełnione przez zewnętrzną firmę” w związku z termomodernizacją Osiedla Wieczorka.

I na tym stwierdzeniu w zasadzie mógłbym zakończyć mój tekst na temat tego niezmiernie „pouczającego” artykułu, dalej bowiem jest tylko bicie piany i rozwinięcie tej głupawej teorii. Wynika z niej, że Prokurator jest niedouczonym ignorantem prawa, który nawet nie potrafi właściwie wskazać osobę podejrzaną o popełnienie przestępstwa, które w zasadzie nie jest żadnym przestępstwem, tylko zwykłym błędem. A za niewielkie błędy (próbę wyłudzenia wielu milionów złotych oraz poświadczenie nieprawdy) przecież się nie karze.

Prezes

Jednak kończąc w tym momencie swój artykuł, pominąłbym jeden ważny aspekt. WFOŚiGW w Katowicach, a właściwie prezes tego funduszu, jest również winny. Czego? Bez wątpienia – zdaniem mojego pupila – tego, że „zaakceptował złożone wnioski i zawarł umowy o dofinansowanie, pomimo posiadania dokumentów świadczących o tym, że zaakceptowane właśnie wnioski mogły zawierać nieprawdziwe dane”. Niewątpliwie jemu również należą się zarzuty karne.

I pewnie zaskoczę co niektórych, skoro napiszę, to czego nie napisał mój pupil. Nie chodzi tu wcale o obecnego prezesa tej szacownej instytucji Tomasza Bednarka, tylko o… Andrzeja Pilota, ówczesnego prezesa WFOŚiGW w Katowicach, z którym podpisywano umowy o dofinansowanie termomodernizacji Osiedla Wieczorka. Tak, tak byłego wicewojewody województwa śląskiego. Jednak problem ma jeszcze szerszy kontekst. Jest to bowiem człowiek bliski Wojciechowi Sałudze. To były Marszałek Województwa śląskiego oraz były przewodniczący PO w województwie śląskim. I co oczywiście wszyscy pamiętamy członek zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Piekarach Śląskich.

Zasada Neumanna

Z drugiej strony, jak wieść gminna niesie nasz wiceprezydent to człowiek niskich lotów moralnych o tchórzliwym usposobieniu. Jasne, że ja tak nie myślę. Dla mnie, jak dla większości Piekarzan, to bohater i guru wszelkich cnót. Jednak skoro ci, którzy są blisko naszej lokalnej władzy, tak uważają, to coś musi być na rzeczy.

Wracając jednak do meritum sprawy, to znawcy tematu uważają, że pod tymi groźbami kryje się grożenie co najwyżej małym paluszkiem u nogi. I bez wątpienia robi to tak, aby adresaci tych „gróźb” nie poczuli się cokolwiek niekomfortowo. Bohaterskie groźby na blogu to jedynie przekaz skierowany do mieszkańców Piekar, tak dla zachowania własnej twarzy przed społeczeństwem.

Mimo wszystko – mogę się nawet założyć – mojemu ulubieńcowi nie wystarczy jaj, aby od pisania na blogu pogróżek przejść do czynu i złożyć doniesienie do prokuratury na Andrzeja Pilota. Niewątpliwie zdaje sobie on sprawę z tego, że wtedy byłby politycznie skończony. Lepiej, prościej i dla niego bezpieczniej jest poświęcić Panią Dyrektor Wiolettę Bielawską, niż narazić się wierchuszce. Po co komplikować sobie życie?

A co dotyczy Pani Dyrektor. No cóż, teraz pozostaje jej jedynie pogodzić się z losem. Może co najwyżej wierzyć, i tego powinna trzymać się kurczowo, że i w jej przypadku zadziała niezawodna i żelazna zasada posła Neumanna – swoich będziemy k… bronić jak niepodległości.

Komentarze

Dodaj komentarz