Gorąca głowa Wiceprezydenta Piekar Śląskich

Grzegorz Maria Piekarski

25-10-2021

W Polsce na piłce nożnej znają się wszyscy. Podobnie zresztą jak na medycynie i budownictwie. Każdy więc włączając w to również naszych przemiłych przedszkolaków, uzurpuje sobie prawo do komentowania bieżącej sytuacji w rodzimej piłce kopanej. Dlatego wielu z naszych rodaków, po wielkim sukcesie piłki narodowej, jakim okrzyknięto „zdecydowane” zwycięstwo jeden do zera z „potentatem” piłkarskim, jakim dla naszej reprezentacji jest drużyna Albanii, ogłosiło już polską reprezentację championem.

Do oszołomionych tym „wielkim sukcesem” kibiców nie dociera zdroworozsądkowy głos „zimnogłowych” fachowców. Mówią i piszą oni, że jeszcze nawet nie awansowaliśmy do baraży (fakt, mocno się do nich przybliżyliśmy), że zostały w naszej grupie jeszcze dwa mecze do rozegrania i tak właściwie, to… wszystko jest jeszcze możliwe. A baraże będą przecież rozgrywane z markowymi drużynami! Te niewątpliwie racjonalne argumenty dla mocno rozgrzanych głów polskich kibiców, trafiają do nich niczym groch rzucany o ścianę. Polska mistrzem świata jest i basta. Pozamiatane.

Ogromny sukces

Podobnie jest na naszym rodzimym podwórku piekarskiej polityki. Niedawno bowiem nasz wiceprezydent Krzysztof Turzański ogłosił ogromny sukces. Jest nim na pewno wyrok sądowy uniewinniający go z zarzutu nieujawnienia całego swojego majątku.

Należy przyznać, że jest to dla Niego przeogromne osiągnięcie. Albowiem nikt z postronnych obserwatorów, łącznie chyba z samym zainteresowanym, a być może i… z samym arbitrem tego postępowania, takiego rozstrzygnięcia się nie spodziewał.

Jednakże odtrąbienie przez mojego pupila, zwanego tudzież boskim Krzysztofem, ostatecznego zwycięstwa, jest z całą pewnością przedwczesne i bez najmniejszej wątpliwości mocno przesadzone. Ten wyrok jest bowiem… nieprawomocny. Z tego też względu złożenie apelacji przez prokuraturę (co zostało już przez nią zapowiedziane), wywoła skutek taki, iż ów wyrok przestanie obowiązywać w obrocie prawnym – czyli po prostu go nie ma. Dopiero druga instancja może go utrzymać w mocy, zmienić lub przesłać do ponownego rozpatrzenia.

Psyche

I niewątpliwie tak się stanie. Prokuratura bowiem wystąpiła już do sądu o uzasadnienie wyroku, co jest pierwszym krokiem zmierzającym do złożenia przez nią apelacji.

Chciałbym przy okazji zauważyć, że apelować może w tym przypadku jedynie prokurator – pomijając z oczywistych względów zadowolonego z wyroku Wiceprezydenta. Albowiem to on wystąpił (samodzielnie, bez jakichkolwiek działań ze strony innych osób i instytucji) z oskarżeniem przeciw mojemu pupilowi. I nie jest tak, jak sugerował wiceprezydent Turzański, że zrobili to: poseł Jerzy Polaczek, radna Małgorzata Gruszczyk, czy chociażby były radny Grzegorz Zorychta.

To wymysł jego nazbyt wybujałej wyobraźni oraz zszarganej knowaniem intryg psychiki. Zresztą o tym, że jego psyche przeżywa obecnie ogromny kryzys, możemy się sami przekonać. Wystarczy zobaczyć w internecie, jak płaczliwym i łamiącym się głosem żebrał przeprosin za działania prokuratora od osób, które jego zdaniem są mu nieprzychylne.

Miłość Wiceprezydenta

To był doprawdy niezwykle żałosny spektakl w wykonaniu wiceprezydenta Turzańskiego. Jego zwieńczeniem było stwierdzenie o samym sobie, że… jest uczciwym i prawdomównym człowiekiem. Muszę przyznać, że niewątpliwie nie ma nic bardziej „wiarygodnego” dla otoczenia, jak wiara w cnoty osoby z zachwytem komplementującą samego siebie.

I jak teraz nie uwierzyć temu człowiekowi, kiedy wmawia nam, że wszelkie oskarżenia skierowane w jego stronę zostały zakończone? Kto by się przejmował takim szczegółem, że ten „prawdomówny” jegomość nie raczył poinformować słuchaczy, że ów wyrok jest nieprawomocny. Jeszcze by wyszło na jaw, że szumnie ogłoszone zakończenie nie będzie zakończeniem w momencie, kiedy prokuratura złoży apelację.

Jak widać, nasz Wiceprezydent zachowuje się podobnie, jak wielu rozgorączkowanych fanów piłki kopanej. Oni to bowiem przed sukcesem – jakim z całą pewnością będzie awans do mistrzostw świata – odtrąbili wielki tryumf naszej narodowej jedenastki. Z tą różnicą, że oni postępują tak z miłości do Polski i piłki nożnej. A Pan Turzański? No cóż wydaje mi się, że… z niskich pobudek miłości do siebie oraz potrzeby dowartościowania.

Komentarze

Dodaj komentarz