Nieudacznicy i tchórze

Rozmowy starego zrzędy

8-11-2021

Grzegorz Maria Piekarski

– Władze naszego miasta to banda tchórzy i nieudaczników – powiedział do mnie znajomy, spoglądając mi głęboko w oczy.

Zobaczył w nich ogromne zdumienie, nie czekając więc, na moją reakcję dopowiedział:

– Tak wiem, dwa razy na nich głosowałem. Bo im uwierzyłem! Przecież tyle obiecywali! Ogromne zadanie termomodernizacyjne z największym dofinansowaniem w Polsce. Miało być prawie za darmo, a wyszło jak zawsze… Sztandarowa inwestycja, w tle afera z wnioskami zawierającymi fałszywe dane, a w konsekwencji odebrane dofinansowanie. W końcowym rozrachunku lokatorom ocieplonych budynków przypadło spłacać ogromne kredyty. No i te czynsze niczym na Nowojorskim Manhattanie.

Po chwili ciszy dodał z przekąsem:

– Zamiast jak na prawdziwych, z charakterem i jajami przywódców przystało naprawiać błędy, ratować, co jeszcze dało się uratować, przyznać się do błędów i przeprosić z klasą społeczeństwo, to oni zaciągają kolejne kredyty komercyjne i robią ludziom wodę z mózgu, wmawiając im ich wyższość nad nisko oprocentowanymi pożyczkami z dofinansowaniem… A w ogóle to winni całej tej sytuacji są ich zdaniem Prezes WFOŚiGW, Poseł, radni z opozycji, PIS i… nie wiem kto jeszcze. W sumie wszyscy tylko nie nasza lokalna władza.

Spojrzałem na niego. Jego twarz nabrała rumieńców. Najwyraźniej się rozkręcał. Odchrząknął i z lekko podniesionym głosem kontynuował:

– Wyobraź sobie, że rozgrzeszyli się tym, że nie są… profesjonalistami. Rozumiesz profesjonalistami – powtórzył – A ich zdaniem laik może składać w imieniu miasta oświadczenia, które nie są prawdziwe. Z drugiej zaś strony uważają, że Prezes WFOŚiGW, jako znający się na rzeczy profesjonalista powinien im te wnioski sporządzić, albo przynajmniej zaopiniować. A skoro tego nie zrobił, to podążając ich logiką, wina jest jego oczywista. Absurd! W czystej postaci absurd!

– Czy tak postępuje mąż stanu, czy zwykły tchórz – zapytał – Ciekawe, czy gdybym złożył deklarację śmieciową z zaniżonymi danymi ilościowymi, czy mógłbym również powołać się na to, że nie jestem profesjonalnym śmieciarzem? Władza jest chyba w tym zakresie profesjonalna. Powinna więc taką deklarację każdemu mieszkańcowi chybcikiem sporządzić.

– Ooo… z całą pewnością w tym obszarze są doprawdy kompetentni – pomyślałem.

Widząc, że nie odpowiadam, ciągnął dalej:

– A Szpital Miejski. Przeogromna jak na nasze miasto inwestycja. Piękny budynek i… spieprzony model biznesowy przedsięwzięcia. Każdy mniej lub bardziej rozgarnięty menedżer wiedziałby, że to nie zepnie się finansowo. To po prostu nie mogło się udać i zapamiętaj moje słowa, że to skończy się spektakularną katastrofą.

– To już niestety jest katastrofa. To już dzieje się na naszych oczach – powiedziałem.

– Tak – przytaknął beznamiętnie mój rozmówca. Nagle groźnie spojrzał na mnie, uniósł wskazujący palec i wycedził przez zaciśnięte zęby:

– A władze miasta oczywiście nie widzą w tym własnej winy. To dla nich tak oczywiste, że odpowiedzialni za upadek Szpitala są NFZ wespół z Posłem i jego otoczeniem. Znowu szukają kozła ofiarnego, aby go przykładnie i najlepiej publicznie zlinczować.

Zmarszczył brwi i donośnym głosem zwrócił się do mnie:

– Jak to możesz inaczej nazwać? Najdelikatniej ujmując nieudacznictwem i śmierdzącym tchórzostwem!

Widząc moje coraz większe zdumienie i ciągnął dalej, nie ukrywając emocji:

– Znasz ostatni wyrok sądu w sprawie dofinansowania dwóch baniek do Szpitala Miejskiego? Mało kto go zna. Jak bowiem na prawdziwych nieudaczników i tchórzy przystało, nie przyznali się do kolejnej, spektakularnej porażki.

Wyciągnął złożony papier z kieszeni, rozwinął go, mocno gestykulując, mówił dalej:

– Zobacz wyrok z dnia 15 października, a oni nic nie powiedzieli na ten temat na ostatniej Radzie Miasta. A przecież jej posiedzenie było pod koniec października! Do dzisiaj nawet nie zamieścili informacji na bip-ie, czy chociażby krótkiej notki na stronach Urzędu Miasta lub na blogu wiceprezydenta. Nic! Kompletna cisza!

Mimo woli zerknąłem na papier i po cichu przeczytałem nagłówek:

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach z dnia 15 października 2021 r. II SA/Gl 1050/21”.

Zaciekawiony jego treścią czytałem dalej:

„Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 15 października 2021 r. sprawy ze skargi Gminy P. na rozstrzygnięcie nadzorcze Wojewody Śląskiego z dnia (…) r. nr (…) w przedmiocie wyrażenia zgody na objęcie udziałów w podwyższonym kapitale zakładowym poprzez wniesienie do spółki wkładu pieniężnego oddala skargę”.

No faktycznie władze przerżnęły sprawę w sądzie – pomyślałem

– Wyobraź sobie – komentował dalej wyrok, już mocno rozemocjonowany mój rozmówca – że nasza Pani Prezydent rękami Rady Miasta dofinansowała dwoma bańkami Szpital. Nie bacząc na to, że to nie jest kompetencja tego organu, przedłożyła mimo wszystko taką uchwałę Radzie. A przecież powinna podjąć ją sama jako Prezydent Miasta! Jednak jako człek nieudolny i tchórzliwy, bojąc się odpowiedzialności, wolała, aby Rada podejmując tę uchwałę, naruszyła Konstytucję – tak stwierdził sam sąd – niż sama miała się narazić się na zarzut niegospodarności. Mało tego! Zaskarżonych przez Wojewodę uchwał jest jeszcze kilka. A przecież kaska do Szpitala została już dawno przelana i jeszcze szybciej przez tę jednostkę skonsumowana. A masz tu ci taki ogromny klops! Niczym prawdziwy śląski karminadel…

– I o paradoksie – krzyknął nagle – Chcąc uniknąć zarzutu niegospodarności, teraz sama sobie sprokurowała niegospodarność! I nie bez winy jest tutaj Przewodniczący Rady Miasta, który przecież ma również do dyspozycji radcę prawnego, który powinien taki gniot wychwycić. Co jak mniemam, zrobił. Jednak tchórzostwo, które okazało się tak bardzo zaraźliwe, jak choroba weneryczna, co w konsekwencji nie pozwoliło Przewodniczącemu Rady sprzeciwić się władzom miasta. To kolejny przykład, jak tchórzostwo i nieudolność wprost prowadzą do katastrofy.

– Wyrok jest prawomocny – spytałem.

– Nie – odpowiedział zdawkowo i kontynuował – Wprawdzie wyrok jest nieprawomocny, jednak skala argumentów sądu i ugruntowane orzecznictwo na ten temat, praktycznie pozbawia nasze władze złudzeń co do innego rozstrzygnięcia sądowego przez wyższą instancję. Pozostaje jednak jedno otwarte pytanie. Kogo nasze władze uznają teraz za winnego zaistniałej sytuacji? Jest bowiem pewne, że prawdziwy duch tchórza nie ginie i nie pozwoli im wskazać jako winowajcy samych siebie.

– Jak sam widzisz – spuentował mój znajomy – nieudolność i tchórzostwo, to słowa klucz do analizowania każdej decyzji naszej lokalnej władzy. Kiedy chcesz ich zrozumieć, zawsze miej w pamięci, że ich postępowanie jest nimi podszyte i stanowią one drugie dno, którego tak wszyscy zawsze chętnie szukamy.

Ps.

Wszelkie podobieństwa osób, sytuacji i miejsca są przypadkowe.

Komentarze

Dodaj komentarz