Cud w Piekarach, afery i kac po imprezie.

06-08-2018

 

Grzegorz Maria Piekarski

W historii wielkiej polityki afery z toaletami odgrywają niepoślednią rolę. Pamiętamy skandal toaletowy posła Szczerby. Była awantura z płonącym toi-toiem posła Brejzy. Ba, poseł zawiadomił nawet organy ścigania, podejrzewając zamach na życie swojej rodziny. W Piekarach też zrobiło się światowo. A to za sprawą naszych władz miasta, które od dwóch lat mierzyły się z uruchomieniem szaletu miejskiego na dworcu autobusowym.

Szalet miejski jest czynny

Afera może nie tak wielka, jak u znanych polityków. Nikt przecież nie nastawał na życie podróżujących. Niemniej daleki jestem, aby jej wielkości umniejszyć. Wszak niejeden pasażer miejskiej komunikacji, z powodu afery szaletowej w Piekarach, mógł nie zdążyć skorzystać o czasie z domowego kibelka. Jakże musiała ucierpieć jego duma, cześć i honor, kiedy musiał w takim stanie wędrować do domu, słysząc drwiące szepty sąsiadów, idących parę kroków za nim. Wstyd pozostał, a afera szaletowa ciągnęła się, jak smród za wspomnianym pasażem, jeszcze miesiącami. Jednak, za wiceprezydentem ogłaszam, że takie sytuacje w Piekarach, to już przeszłość Dzięki naszym miejskim władzom oraz siłom wyższym, w końcu się udało. Szalet miejski jest czynny.

Wiara wiceprezydenta, czyli cud w Piekarach

Pan Krzysztof Turzański, skądinąd niewierzący, w końcu uwierzył, o czym sam napisał na blogu „stał się cud i wreszcie, po wielu miesiącach awaria została usunięta i toaleta na dworcu autobusowym na Osiedlu Wieczorka jest czynna. Ta na Szarleju również…”. Jak widać do uruchomienia szaletu miejskiego w Piekarach Śląskich, nie wystarczą już tylko siły ziemskie, tu potrzeba mocy wyższych i cudu. Modlitwa pana wiceprezydenta okazała się bardzo skuteczna, i to do tego stopnia, że nie tylko spowodowała udrożnienie kibelka na dworcu, ale niejako w prezencie, sprawiła, że WC-ecik na Szarleju sam się naprawił.

Jeden szalet

„Piętnaście sekund. Mamy dużo czasu” powiedział trener kadry polskich szczypiornistów, Bogdan Wenta. W czasie tych piętnastu sekund Polakom udało się strzelić bramkę i wyrwać historyczny awans do półfinału mistrzostw świata. Od tego zdarzenia 15 sekund nazwano jedną wentą. Również my, piekarzanie, powinniśmy uczcić, to wielkie wydarzenie, jakim jest otwarcie, po dwuletniej batalii, szaletów miejskich w Piekarach Śląskich. Niech potomni wspominają, jak ta obecna władza dbała o rozwiązywanie, nawet tych najbardziej prozaicznych problemów mieszkańców naszego miasta. Dlatego, proponuję nazwać okres dwóch lat – jednym szaletem.

Kac po imprezie

I muszę jeszcze przypomnieć, że kończy się okres dwóch szaletów, po którym przyjdzie rozliczyć obecne władze nie tylko z otwartych kibli, szpitala, czy kąpieliska, ale również z gospodarności. Nie jest tajemnicą, że kondycja finansowa miasta jest fatalna. Kontynuowanie obecnej polityki finansowej i inwestycyjnej doprowadzi je, w okresie do dwóch lat, do utraty płynności finansowej. A tego, my mieszkańcy Piekar Śląskich, bardzo chcielibyśmy uniknąć. Kroi nam się nie najlepsza perspektywa. Jednak tak to jest, że po okresie szaleńczej imprezy przychodzi okres, kiedy za wszystkie wariactwa trzeba zapłacić. A wtedy najczęściej mamy kaca i klęcząc przed naszym kibelkiem, z głową głęboko weń włożoną przysięgamy, że więcej takiego szaleństwa już nie powtórzymy.

Komentarze

Dodaj komentarz